poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział I część III.

"Największy ból mogą nam zadać tylko osoby najbardziej kochane. Najgorszy, bo zaczajony, zaskakujący wróg to ten, który jest najbliżej ciebie."
 
Paląc papierosa, wytarłem wierzchem dłoni krew która leciała z mojego kącika ust. Świetnie... będę musiał również przebrać koszulę która była poplamiona moją własną szkarłatną cieczą. Westchnąłem cicho pod nosem, podnosząc wzrok na mężczyznę który właśnie stanął przede mną. Uniosłem delikatnie brew ku górze, wydmuchując ponownie szarawy dym który skierował się w jego stronę. Wzruszyłem delikatnie ramionami, opierając się obiema dłońmi o ławkę na której siedziałem.
- A jak widać?
Mruknąłem, wyrzucając zgaszonego peta ponownie do kosza na śmieci. Na szczęście naszą ostatnią lekcją był wf, więc tym bardziej nie powinienem tym się przejmować... tylko... skąd wiedzieli gdzie jestem, jak mnie znaleźć oraz jak wyglądam? Czyżby ten mały szczeniak powiedział im gdzie mogą mnie znaleźć? Świetnie, mamy już kozła ofiarnego. Zwilżyłem końcówką języka swoje wargi. Musiałem coś na szybko wymyślić lecz co... będzie trzeba wpierw rozprawić się z tą grubą rybą a potem ruszać na kolejny koncert który odbędzie się w bardzo sławnym aczkolwiek upiornym lokalu. Innymi słowem w barze. Nie mieliśmy na tyle jeszcze kosztów by zagrać w jakimkolwiek znanym klubie, bez sensu. Westchnąłem ponownie, zerkając swoimi szmaragdowymi tęczówkami na chłopaka.
- ty jesteś Renier. Niezłe podniecenie wywołałeś w szkole.
Tak, nie można tego było nazwać niczym innym jak tylko "podnieceniem". Przecież to zwyczajny mężczyzna, pomijając to że jest przystojny i wyróżnia się z tłumu, to niczym innym sobą nie reprezentował. Może i byłem w jakiś sposób bardzo krytyczny, ale niestety... taki już byłem. Wstałem, otrzepując swój tył spodni i stojąc teraz twarzą w twarz z chłopakiem. Cholera, był wyższy... zaczynało mnie to irytować. Z kimkolwiek bym się nie spotkał, byłem niższy. To jest jak jakieś przekleństwo. Po kim ja odziedziczyłem tak mały wzrost? Po ojcu? Iście wspaniale. Mruknąłem coś rozeźlony, zeskakując z ławek na których w dalszym ciągu byłem. Chowając dłonie do kieszeni od spodni, miałem również na sobie swoją czarną torbę. Nigdzie się bez niej nie ruszałem. Jakby to powiedzieć... chowałem tam swoje rzeczy. Nawet jeśli były one najmniejsze czy też mniej ważne. Zawsze tam były. Zerknąłem zza ramienia jeszcze raz w jego stronę, marszcząc delikatnie czoło... nie wiedziałem skąd, ale ten zapach coś mi przypominał, nawet chłopak czy też jego zachowanie. Nie, nie mogłem go znać. Był osobą którą pierwszy raz widzę na własne dwoje oczy, niemożliwe bym go w ogóle znał. Pokręciłem głową, kierując się w stronę najbliższego baru.
- Uważaj na nich... mogą cię pożreć w całości.
I odszedłem zostawiając chłopaka samemu sobie. Mijając szkołę zaczesałem otwartą dłonią, swoje rudawe włosy. Mhm... coś mi się wydaje że ten rok, wcale nie będzie taki najgorszy jak poprzednim. Może nawet o niebo lepszy od poprzedniego. Tak, jestem ciekawa... co jeszcze mnie czeka.
[...]
Będąc w obskurnym pomieszczeniu, od razu przywitałem się z swoimi znajomymi z zespołu.Chyba nie musiałem wspominać że z jednym z nich gdy tylko naszła nas ochota oddawaliśmy się chwilą przyjemności. Uśmiechnąłem się do ciemnowłosego, który niemal od razu odwzajemnił uśmiech pociągając za struny swojego basu. Uwielbiałem jego grę, jego ciało... jednak nie kochałem go. Mogłem bez krępacji oddać swoje ciało, gdyby tylko ktoś się mną zainteresował jednak chłopaczek, miał chyba o wiele ambitniejsze plany. Ostatnio miał problem że w ogóle się z kimś spotykam. Wkurzające. Chyba niedługo będzie trzeba zakończyć ten popieprzony "związek" ale nie teraz... chcę jeszcze trochę się pobawić. Biorąc w dłonie mikrofon, zacząłem podejmować pierwsze próby oddając się temu całemu światu. Kochałem to co robię, kochałem muzykę i kochałem oddawać się emocjom które mną rządziły gdy śpiewałem. Muzyka dla niektórych mogła być denna, wiadomo... miłosna jednak przywoływała wspomnienia o których chciałem zapomnieć, a jednak wracały do mnie jak bumerang. Pomimo tylu lat, dalej to bolało... nie wiedziałem kto z szkoły będzie słuchał naszego dzisiejszego występu, mimo że cała o niej usłyszała. Świetnie, te plotki... naprawdę. Widziałem ten tłum ludzi, którzy albo jedynie przyszli się napić albo też po prostu posłuchać nowego zespołu, który miał za chwilkę tutaj wystąpić. Wchodząc na scenę, niemal od razu pochwyciłem swój mikrofon, piosenka była delikatna... dla niektórych może i nawet smutna. W tym dniu nie było wcale uderzeniu, które zawsze nosiło ze sobą mój zespół, mimo że byliśmy już tutaj znani wcale nie spotkaliśmy się z złą opinią.
[...]
Po wyjściu za kulisy, od razu uciekłem gdzieś z basistą na zaplecze, siadając na jednym z głośników które były w razie jakiś problemów technicznych. Rozmawialiśmy, spokojnie. Co Jakiś czas dotykając się nawzajem. Uśmiechnąłem się pod nosem, opuszkami palców przejeżdżając po jego policzku...
- Ey... może dzisiaj wpadniesz do mnie?
Ucałowałem jego usta, namawiając do pocałunku a on natychmiastowo odwzajemnił to ochoczo, dotykając dłonią mojego uda. Uh, widać ktoś się tutaj zgadza. Świetnie. Nie będzie mi się dzisiaj nudzić w mieszkaniu. Nie było nikogo. A więc chata cała dla mnie. Uroczo. Odrywając się od chłopaczka, ucałowałem ponownie jego kość policzkową, wsuwając dłonie w jego gęste czarne włosy. Nikomu z naszego zespołu nie przeszkadzało że się tak obchodzimy, tolerowali nas, było to całkiem miłe mimo że wiele razy słyszało sie przykre komentarze. Wtuliłem się w jego szyję, czekając w dalszym ciągu na odpowiedź i w końcu ją usłyszałem.
- W sumie, czemu nie... tęskniłem za tobą.
- Przepraszam, ostatnio nie miałem czasu.
Kochałem sie w to bawić. W te uczucia... Tak, byłem sukinsynem. Nie interesowało mnie to co sobie zrobi gdy ze mną zerwie, byłem demonem, złem i idealnie mi to wychodziło. Byłem kimś kto uwielbiał się bawić, nie tylko ludzkimi uczuciami... to było przezabawne jak oni mogli się szybko przywiązać do drugiego człowieka

 PS: Piosenka którą zaśpiewał Jiro.

 














 Autor: Nana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz